O mnie

Moje zdjęcie
Tworzę z potrzeby serca i z miłości do piękna. W podróży poprzez cudowny świat rękodzieła, pewnego dnia natknęłam się na sutasz i… zakochałam się w tej niezwykłej technice tworzenia biżuterii. Ale to nie jedyna moja miłość. Kocham płomienne zachody słońca, złotą jesień, dobre książki, ludzi z poczuciem humoru, i poznawanie cudów naszej planety. Ale najbardziej na świecie kocham moją pozytywnie zakręconą rodzinkę, z moimi dwoma wspaniałymi mężczyznami na czele ! Tyle w wieeeelkim skrócie :)

sobota, 16 października 2010

Trudne początki

Po licznych niedoszłych początkach, po chwilach zwątpienia na przemian z przesadną wiarą we własne możliwości...po namowach ze strony prywatnego guru blogowego (buziaki dla anik) postanowiłam, że może i ja pomęczę innych swoją pisaniną. Od razu na wstępie zaznaczę, że jeżeli ktoś poszukuje pięknej polszczyzny i kwiecistych wypowiedzi to... pomylił adres.Wszelkie zdolności polonistyczno-pisarskie w rodzinie przejęły moje dwie niesamowite siostry-jedna zamęcza teraz biednych uczniów starając się wbić im do głów, że "Mickiewicz wielkim poetą był" a kolejna, mimo młodszego wieku już teraz zapowiada się na niezły talent literacki. Więc (i tu kłania się siostra polonistka) ja raczej wielkim wieszczem nie zostanę. Natomiast moje małe-wielkie szczęście (inaczej zwane drugą połową lub mężem) twierdzi, że potrafię doskonale "lać wodę" więc myślę, że na tym będę bazować i może jakoś to będzie.Tak czy inaczej zaczynam - "niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba" czyli w wolnym przekładzie "oby niebiosa były mi przychylne".
Po co ja właściwie zakładam tego bloga? Chmmm... Właściwie to sama jeszcze dobrze nie wiem. Może szukam odskoczni od codzienności, od dni które odróżnia od siebie głównie to, czego danego dnia dokonało moje małe-wielkie szczęście czyli mój kochany synek. Stworek ten,co do którego najbliżsi używają wielu pieszczotliwych określeń (wśród których pojawiły się np.mały terrorysta i gagatek) sam o sobie ostatnio z wielkim upodobaniem mówi ASIU - po prostu pomija w zdrobnieniu imienia literki, które mu jeszcze średnio wychodzą. Tak więc wpomniany Asiu będzie się często przewijał na stronach tego bloga, z tej prostej przyczyny, że mój świat od przeszło dwóch lat kręci się głównie wokół Niego.
Myślę, że na dziś chyba wystarczy. Wczoraj po raz pierwszy od ....aż wstyd się przyznać od jak dawna....wróciłam do domu po północy i dziś muszę to odespać. A nie jest to łatwe gdy prywatny, mały budzik przychodzi rano i budzi mnie w iście królewskim stylu, czyli pocałunkiem :) Potem przytula się do mnie, zagląda mi w oczy ( gdy już zdołam je uchylić) i z czarującym uśmiechem mówi "mama, mniam mniam"(czytaj: "poproszę płatki"). Gdy pytam Go w trakcie tych czułości czy wie, że to jest zwyczajny szantarz emocjonalny, On słodko odpowiada "tak". No i jak tu się nie uśmiechnąć?

1 komentarz:

Anik pisze...

Witaj w blogosferze :) Radosnej pisaniny życzę! :*