O mnie
- Aneta Malisz (andape)
- Tworzę z potrzeby serca i z miłości do piękna. W podróży poprzez cudowny świat rękodzieła, pewnego dnia natknęłam się na sutasz i… zakochałam się w tej niezwykłej technice tworzenia biżuterii. Ale to nie jedyna moja miłość. Kocham płomienne zachody słońca, złotą jesień, dobre książki, ludzi z poczuciem humoru, i poznawanie cudów naszej planety. Ale najbardziej na świecie kocham moją pozytywnie zakręconą rodzinkę, z moimi dwoma wspaniałymi mężczyznami na czele ! Tyle w wieeeelkim skrócie :)
środa, 17 listopada 2010
Serce matki
Czy bycie mamą musi być tak stresujące? A czy ja zawsze muszę się martwić na zapas? Już słyszę stały tekst mojej "opanowanej połowy": "spokojnie,nie martw się, zobaczysz, że nie ma powodu" i to irytujące "a nie mówiłem, mąż ma zawsze racje" po fakcie. Z tym ostatnim to oczywiście spora nadinterpretacja ale muszę przyznać, że zdarza mu się, zwłaszcza w takich sytuacjach jak dzisiejsza, przewidzieć zakończenie.Ja niestety od zawsze, bezlitośnie katuję swój organizm stresując się i przejmując wszystkim czym się tylko da. Jest to strasznie wkurzające ale jakoś nie potrafię inaczej. A, że równowaga w przyrodzie musi być to mój mąż to oaza spokoju. Kiedy moje życie emocjonalne zalicza wzloty i upadki, mężuś mój podąża zawsze bardzo stabilnym trybem.Czasem mnie to wyprowadza z mojej tzw.równowagi ale innym razem się przydaje. Na przykład dziś. Byliśmy w przedszkolu - porozmawiać, pooglądać, przekonać się i... zobaczyć, że może nie taki diabeł straszny.Generalnie grunt robiłam już od jakiegoś czasu więc Asiu jest tak przekonany o cudowności i magiczności przedszkola, że na każdą wzmiankę o nim powtarza "Asiu cie, Asiu cie".Skoro chce to proszę bardzo-miał okazję zobaczyć. Ja szłam ze ściśniętym żołądkiem a on biegł do drzwi wołając, że chce do dzieci. Rozmowa z Panią Dyrektor nie była dla Asia ciekawa więc od razu, za rękę z nowopoznaną Panią pognał do dzieci. A tam, podobno ani razu o nas nie zapytał.Śmiać się czy płakać ? Cieszę się, że pierwsze koty za płoty, ale jednak nie była bym sobą gdybym się nie martwiła.Ale na tym poprzestanę bo moje obawy to temat rzeka.A może tym razem jednak mąż będzie miał rację...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
3 komentarze:
ech, ja mam doświadczenia przedszkolne z "drugiej strony" a mimo to jesli chodzi o Glusia to też mam obawy jak to będzie...ważne że entuzjazm Asia jest! :) A teraz ty przepracuj wszystko w sobie, żeby w razie kryzysu (ktory może nadejść nawet po 2 tyg od startu) go wesprzec i zachęcić :) Pierwsze koty za płoty a potem bedzie juz ok :))
Słonko, powiem Ci, że mnie to doświadczenie z "drugiej strony"(mimo, że mniejsze niż Twoje) właśnie dodaje otuchy.Pamiętam jak dzieci płakały gdy mama wychodziła a dwie minuty póżniej szalały w najlepsze.I na tym będę na razie bazować :)
Oj tam, oj tam... buziaki:)
Prześlij komentarz