Wiedziałam, że pragnę dziecka, które tak jak ja będzie bardzo potrzebowało bliskości ale wiadomo jak to jest...mały mógł się wrodzić do tatusia... :) Jednak z dnia na dzień coraz bardziej widzę, że Asiek nie tylko oczy ma po mnie. Ta jego widoczna potrzeba czułości jest dla mnie czymś najpiękniejszym na świecie. Małe łapki obejmujące mnie mocno, mała buzia całująca mnie z wielkim zapałem i czułość w jego ślepkach gdy uśmiecha się przytulając się do mnie i łasząc... Wiem, że brzmi to okropnie ckliwie i może banalnie ale...jestem ogromnie wręcz szczęśliwa. A dziś po raz pierwszy mój mały człowiek rozbroił mnie całkowicie mówiąc mi ni z tego ni z owego " kocham Cię mamusiu"... I zostawię to bez komentarza bo nie chcę plotąc dyrdymały zepsuć tego najpiękniejszego uczucia.
A jako mały dodatek - masy solnej ciąg dalszy :





4 komentarze:
Znam to uczucie ,jest wspaniałe ;)
No ja też się podpisuję - uczucie wspaniałe :) Choć nasz mały Gluś umiejętnie probuje wykorzystywać "kocham cię" gdy coś zbroi ;)
No i anioły piekne :)
Uściski!
Ja też pamiętam ten moment... ale to dawno już było... a teraz nawet jak idzie tam, gdzie król chodzi piechotą, to co jakieś 30 sekund słyszymy: Mamo! Kocham Cię! Tato! Ciebie też! he he
Jak widać, mama-mamę zrozumie ! Więc życzę Wam jak najwięcej tych słów...a Nulka jak zwykle rozkłada na łopatki :)
Prześlij komentarz